sobota, 13 lutego 2016

Prolog

  Prolog


  - Melka, chodź tu i mi pomóż wybrać spódniczkę! - zawołała Noemi z łazienki, a młodsza siostra zjawiła się raz-dwa.
  - Załóż czarną, bardziej pasuje. Przynajmniej moim zdaniem, a wiesz, że nie lubię spódnic i sukienek.
  Noemi się uśmiechnęła.
  - Te twoje poczucie gustu mnie po prostu powala - zaśmiała się melodyjnie.
  Melania przewróciła oczami.
  - Długo tam będziecie siedzieć? Muszę wziąć prysznic - Brian zapukał do drzwi łazienki.
  Noemi otworzyła drzwi.
  - Możesz go wziąć tutaj - zaszczebiotała i wyjęła różdżkę tak, aby brat jej nie widział. - Aquamenti, bracie.
  Na Briana polał się strumień wody. Przydługie włosy przykleiły się do czoła i polików, a koszulka przesiąkła wodą. Na skórze zebrały się krople zimnej wody.
  - Odpuść sobie, siostro - wysyczał i wepchnął się do łazienki.
  Melania pokręciła głową.
  - No co? - zapytała szeptem starsza blondyna.
  Mela odeszła nie patrząc nawet na siostrę. Zawsze lepiej się dogadywała z braćmi.

 ***

  Zamknęła się w swoim pokoju.
  Podeszła do lustra. Ostatnio strasznie wyładniała, jej włosy nabrały blasku, a kolor oczu stał się bardziej intensywny.  Cera nadal pozostała blada, ale taki urok Malfoy'ów. Szczerze, to wyglądała pięknie.
  Zajrzała do szafy. Zgarnęła wszystkie wieszaki i wrzuciła ubrania do kufra. Wszystkie książki i pióra, także tam umieściła. Przebrała się w jeansy i luźną, białą, jedwabną koszulkę z wizerunkiem szarego wilka.
  Spojrzała na zegarek.
  10:03
  Porwała z krzesła szalik i szybko wrzuciła krawat do kufra. Jeszcze sweter z wizerunkiem domu i płaszcz... Wzięła także klatkę Aglai, sówki płomykówki.
  Założyła na siebie Zieloną bluzę, a na nogi wsunęła trampki. Jeszcze tylko miotła...
  Gdzie jej Srebrny Pył?
  Zerknęła pod łóżko, lecz znalazła tam tylko swojego starego Nimbusa 2001. Należał jeszcze do jej ojca i był w prawie idealnym stanie.
  Hm...
  Weszła do garderoby i przeszukała półki. Na najniższej zmieściła się miotła.
  Zegarek wskazywał godzinę 10:09. Około 10:30 muszą wyruszyć.
  Spakowała szybko resztę rzeczy. Znalazła Piołuna, rudego szczurka Briana.
  - Brian! Znalazłam Piołuna! - zawołała wychodząc na korytarz.
  Pociągnęła za sobą kufer.
  - Serio?! - Młodszy brat był bardzo zdenerwowany, on szedł na trzeci rok.
  - Tak. - Mel podała zwierzaka Blondasowi.
  Ciągnąc za sobą kufer podeszła i zapukała do drzwi Scorpia.
  Wychylił głowę i otworzył szerzej.
  Poprawił na sobie dresy.
  - Jestem gotowy.
  - Chodź po Milicentę. - Uśmiechnęła się.
  Wyszli z pokoju i już po chwili razem z całą rodziną wsiadali do Błędnego Rycerza.
  - Już wysiadam - powiedziała do nas Noemi i pożegnała się.
  I wysiadła.
  Za kilka minut była ich stacja.
  Gdy wysiadali nadleciała Aglaja, a Melania szybko zamknęła ją w klatce.
  Przeszli na peron 9 i 3/4. Dzieciaki żegnały się z rodzicami.
  Rodzeństwo Malfoy'ów też się zaczęli żegnać.
  Nie wiedzieli, że ktoś im się przygląda.

  ***

  Na  peron wkroczyli Malfoy'owie.
  James przeskanował ich skład.
  Scorpius, arystokratyczny dupek i klon Draco.
  Brian, najmłodszy.
  Milicenta, uwielbiająca naukę.
  Brakowało jego znajomej... Noemi pewnie już w pracy.
  I jeszcze Melania. Jak ona wyładniała.
  - Kto to? - odezwał się Albus mając na myśli Malfoy'kę.
  - Melania.
  - Ale wyładniała...

  ***

  Mel wsiadła do pociągu.
  Spotkała Dana Hally'ego, jej kolegę ze Slytherinu.
  - Dan! Masz już Złoty Błysk? Czy może lepszy, Srebrny Pył?
  - Srebrny Pył z posrebrzanymi witkami - pochwalił się brunet.
  - To świetnie! W końcu, ty też potrzebujesz dobrej miotły.
  Ktoś przepchnął się przez korytarz. Był to Adrien Koans z Hufflepuffu.
  Niestety, tym czynem przewrócił Melanię. Nikt tego nie zauważył i wszyscy poszli do przedziałów.
  A Melka została z krwawiącym kolanem.
  Na korytarz wyszedł James Potter, syn Harry'ego Pottera.
  - O, pomóc Ci?
  - Bardzo by miło było - westchnęła.
  Pomógł jej wstać i obejrzał kolano.
  Wyciągnął różdżkę i zasklepił rany.
  - Dzięki.
  I Mela odeszła. Zajęła pierwszy wolny przedział.
  Co ten Potter od niej chciał?
  Nie miała długo czasu się zastanawiać, bo usnęła...

Brak komentarzy: