Prolog
- Melka, chodź tu i mi pomóż wybrać spódniczkę! - zawołała Noemi z łazienki, a młodsza siostra zjawiła się raz-dwa.
- Załóż czarną, bardziej pasuje. Przynajmniej moim zdaniem, a wiesz, że nie lubię spódnic i sukienek.
Noemi się uśmiechnęła.
- Te twoje poczucie gustu mnie po prostu powala - zaśmiała się melodyjnie.
Melania przewróciła oczami.
- Długo tam będziecie siedzieć? Muszę wziąć prysznic - Brian zapukał do drzwi łazienki.
Noemi otworzyła drzwi.
- Możesz go wziąć tutaj - zaszczebiotała i wyjęła różdżkę tak, aby brat jej nie widział. - Aquamenti, bracie.
Na Briana polał się strumień wody. Przydługie włosy przykleiły się do czoła i polików, a koszulka przesiąkła wodą. Na skórze zebrały się krople zimnej wody.
- Odpuść sobie, siostro - wysyczał i wepchnął się do łazienki.
Melania pokręciła głową.
- No co? - zapytała szeptem starsza blondyna.
Mela odeszła nie patrząc nawet na siostrę. Zawsze lepiej się dogadywała z braćmi.
***
Zamknęła się w swoim pokoju.
Podeszła do lustra. Ostatnio strasznie wyładniała, jej włosy nabrały blasku, a kolor oczu stał się bardziej intensywny. Cera nadal pozostała blada, ale taki urok Malfoy'ów. Szczerze, to wyglądała pięknie.
Zajrzała do szafy. Zgarnęła wszystkie wieszaki i wrzuciła ubrania do kufra. Wszystkie książki i pióra, także tam umieściła. Przebrała się w jeansy i luźną, białą, jedwabną koszulkę z wizerunkiem szarego wilka.
Spojrzała na zegarek.
10:03
Porwała z krzesła szalik i szybko wrzuciła krawat do kufra. Jeszcze sweter z wizerunkiem domu i płaszcz... Wzięła także klatkę Aglai, sówki płomykówki.
Założyła na siebie Zieloną bluzę, a na nogi wsunęła trampki. Jeszcze tylko miotła...
Gdzie jej Srebrny Pył?
Zerknęła pod łóżko, lecz znalazła tam tylko swojego starego Nimbusa 2001. Należał jeszcze do jej ojca i był w prawie idealnym stanie.
Hm...
Weszła do garderoby i przeszukała półki. Na najniższej zmieściła się miotła.
Zegarek wskazywał godzinę 10:09. Około 10:30 muszą wyruszyć.
Spakowała szybko resztę rzeczy. Znalazła Piołuna, rudego szczurka Briana.
- Brian! Znalazłam Piołuna! - zawołała wychodząc na korytarz.
Pociągnęła za sobą kufer.
- Serio?! - Młodszy brat był bardzo zdenerwowany, on szedł na trzeci rok.
- Tak. - Mel podała zwierzaka Blondasowi.
Ciągnąc za sobą kufer podeszła i zapukała do drzwi Scorpia.
Wychylił głowę i otworzył szerzej.
Poprawił na sobie dresy.
- Jestem gotowy.
- Chodź po Milicentę. - Uśmiechnęła się.
Wyszli z pokoju i już po chwili razem z całą rodziną wsiadali do Błędnego Rycerza.
- Już wysiadam - powiedziała do nas Noemi i pożegnała się.
I wysiadła.
Za kilka minut była ich stacja.
Gdy wysiadali nadleciała Aglaja, a Melania szybko zamknęła ją w klatce.
Przeszli na peron 9 i 3/4. Dzieciaki żegnały się z rodzicami.
Rodzeństwo Malfoy'ów też się zaczęli żegnać.
Nie wiedzieli, że ktoś im się przygląda.
***
Na peron wkroczyli Malfoy'owie.
James przeskanował ich skład.
Scorpius, arystokratyczny dupek i klon Draco.
Brian, najmłodszy.
Milicenta, uwielbiająca naukę.
Brakowało jego znajomej... Noemi pewnie już w pracy.
I jeszcze Melania. Jak ona wyładniała.
- Kto to? - odezwał się Albus mając na myśli Malfoy'kę.
- Melania.
- Ale wyładniała...
***
Mel wsiadła do pociągu.
Spotkała Dana Hally'ego, jej kolegę ze Slytherinu.
- Dan! Masz już Złoty Błysk? Czy może lepszy, Srebrny Pył?
- Srebrny Pył z posrebrzanymi witkami - pochwalił się brunet.
- To świetnie! W końcu, ty też potrzebujesz dobrej miotły.
Ktoś przepchnął się przez korytarz. Był to Adrien Koans z Hufflepuffu.
Niestety, tym czynem przewrócił Melanię. Nikt tego nie zauważył i wszyscy poszli do przedziałów.
A Melka została z krwawiącym kolanem.
Na korytarz wyszedł James Potter, syn Harry'ego Pottera.
- O, pomóc Ci?
- Bardzo by miło było - westchnęła.
Pomógł jej wstać i obejrzał kolano.
Wyciągnął różdżkę i zasklepił rany.
- Dzięki.
I Mela odeszła. Zajęła pierwszy wolny przedział.
Co ten Potter od niej chciał?
Nie miała długo czasu się zastanawiać, bo usnęła...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz